• Wpisów: 66
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 07:34
  • Licznik odwiedzin: 33 123 / 2332 dni
 
aligl
 
Nie ma wyjazdów bez robienia gigantycznych zakupów. Od człowieka zależy, co ze sobą przytarga: walizę ciuchów, torby pamiątek czy 5 kilo więcej. Mi uaktywnił się ostatnio zakupoholizm, więc niepowstrzymana trwonię pieniądze. "A to przywiozę przyjaciółce", "a o tym zawsze marzyłam", czyli zawsze od 5 minut, "a to się przyda". Ale, jako że wirus lalkowy całkowicie mną zawładnął, głównie wypatrywałam jakichś nowych laleczek do kolekcji. Tak jak pisałam wcześniej - głębokie rozczarowanie plastikowymi brzydulkami pozostawiło mnie niepocieszoną.
Jednak podczas poszukiwania pracy w centrum handlowym pod Cork wpadłyśmy do sklepu z ABSOLUTNIE WSZYSTKIM, no i tam (na szczęście) zaatakowały mnie Monsterki po 15€ i mniej więcej w tej samej cenie Fashionistki 2012. Jak na te drugie to ciut za dużo, tak jak na pierwsze to niemalże promocja!
ri.pinger.pl/(…)P070712_13.20.jpg…
Znalazła się też jedna sztuka Lalaloopsy:
ri.pinger.pl/(…)P070712_13.21.jpg…
A tak już nie lalkowo: jestem w szoku, bo chodząc po tutejszych sklepach znajduję tyyyyyyle ślicznych ciuchów w niskich cenach, a większość społeczeństwa i tak chodzi w dresach. Nie tak jak w Polsce, że to chuligani i wandale, tylko po prostu  "zwykli obywatele" są na tyle wygodni, żeby po głównej ulicy paradować w bluzie i welurowych spodniach. W Warszawie by to nie przeszło bez masy komentarzy. Jeśli nie o wygodę i lenistwo, to o co chodzi? Nawet dla MNIE, biednego dzieciaczka ze Wschodu, te ubrania to tanizna z bazaru, a ich średnia krajowa przecież ok. 3-krotnie przewyższa naszą.
Za to wystarczy poczekać do wieczora i na ulicę wychodzą wylaszczone panny w szpilkach i sukienkach opinających ciało, a kończących się tuż za pośladkami. Wymalowane, wyczesane, wyperfumione. Idąc pomiędzy nimi w dżinsach i koszulce w paski czułam się, jakbym przybyła z zupełnie innej, zacofanej rzeczywistości.
Podsumowując: tak jak rano można podbudować sobie samoocenę (ani śladu makijażu na tych brzydkich, zmęczonych buźkach), tak wieczorem można nabawić się niezłych kompleksów.

A teraz bonusem:
Tak jak my w ogródku stawiamy sobie makabryczne krasnoludki, tak Irlandczycy preferują.. surykatki! I to nie byle jakie, sami zobaczcie jaki wybór:
ri.pinger.pl/(…)P070712_14.44.jpg…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego