• Wpisów:68
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 17:33
  • Licznik odwiedzin:34 445 / 2425 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
cece123
 
aligl
 
Hej !!

Proszę Cię o pomoc !!

Wejdź na blog podstoli.pinger.pl/ i zagłosuj na mnie ! mój numer to 30 !


Proszę Cię i z góry Dziękuję !
 

 
Póki mogę, korzystam ile się da. Właśnie na spontanie wybieram się na Mazury, w okolice Ostródy. Czeka mnie 5 dni z jeziorami, lasem i cudowną atmosferą.

Ach, la vita è bella
  • awatar Vocabulary: Pingerowiczki ! Chcecie małe rozdanie ? : http://vocabulary.pinger.pl/m/14241504
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem, czy Wam też, ale mi mój blogspot się nie wyświetla, bo podobno zawiera informacje z jakiegoś innego bloga, który wydaje się Google p o d e j r z a n y. Świetnie.

Jak ktoś się orientuje, o co chodzi, to byłabym wdzięczna za informację

W każdym razie tu: http://aligl.blogspot.com/2012/08/lalkomiks-episode-9.html znajdziecie OSTATNI odcinek Lalkomiksu.
Przynajmniej jak na razie
 

 
Alleluja!
Rodzice kupili sobie nową cyfrówkę, więc mogę WRESZCIE zrobić nowy odcinek.

Także: szykujcie się dziś wieczorem na kolejny epizod Lalkomiksu

http://aligl.blogspot.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Taak, taak, wiem -- wystawiłam Was do wiatru. Prawda jest taka, że jestem zajęta całymi dniami i nie mam czasu na lalkowanie. :<
Jeżeli ktoś tęskni za moją lalkową gromadką, zapraszam na http://aligl.blogspot.com gdzie dodawane są systematycznie nowe odcinki Lalkomiksu (dzięki planowaniu wpisów). Tam też, z odcinka 7 będzie można się dowiedzieć, dlaczego ciągle mnie nie ma. Więc ciekawskich od razu odsyłam

Także: BLS zostaje zawieszony (nie wyobrażam sobie nadrabiania takich strat), a na bloga i forum na pewno wpadnę przy dłuższej chwilce wolnego.

Live long and prosper!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przepraszam Was najmocniej, ale w moim BLSie będzie mała obsuwka ze względu na aparat. Obiecano mi, że obiektyw zostanie naprawiony, ale tak naprawdę - zmieniono mi tylko coś w ustawieniach i suma sumarum mój Soniaczek wciąż ledwo zipie.
Dlatego załączam z Dnia 5 przerobione starsze zdjęcie Fiony: A z Dnia 6 taką namiastkę kratkiktóra niech jednocześnie będzie zapowiedzią komiksu, który zaczynam wrzucać na http://aligl.blogspot.com !
Mam już gotowych 5 skromnych odcinków, które będę wrzucać codziennie. Mam nadzieję, że się spodoba, bo to pierwsze fotostory, jakie zrobiłam.
Serdecznie zapraszam ^^
 

 
Stało nam się małe nieszczęście.
Jednym okiem pilnując siostrzenicy suszyłam włosy Alice i.. trochę przesadziłam. Trochę jej się spaliły, przez co są strasznie napuszone. Wygląda to okropnie :< Na pocieszenie założyłam jej opaskę Lagoony, ale Alice wygląda jak pudel. Chyba czeka ją reroot..
Szczerze mówiąc: niesamowicie boję się robić jej reroot, a nie stać mnie zbytnio na kupowanie czyichś usług. Jestem w kropce.
Ech, Alice u mnie w ogóle same nieszczęścia spotykają -- nie dość, że siedzi golutka jako jedyna, to jeszcze teraz to!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Na tę samą modłę co wczoraj. Jakoś nie miałam pomysłu ani specjalnej ochoty na wykazywanie się jakąś kreatywnością. Khaleesi odwala więc robotę za mnie ciesząc się jak głupia ze swojego nowego wisiorka.
Ta-da
 

 
Ach, napój bogów! W ciągu ostatnich dwóch lat zdążyłam się od niej porządnie uzależnić: potrafiłam wypić 5 kubków nawet tego samego smaku i nie mieć dość. Nic dziwnego, że i moje lalki mają kubeczek..Wybaczcie jakość (grr, okropne szumy), ale mój aparat, jak mówiłam już milion razy, poddał się w tej walce. Mam nadzieję, że mój mały Potwór z różową filiżaneczką wynagradza Wam tą słabą stronę techniczną
  • awatar Channyś: Frankie <3
  • awatar Clawdeene: super!
  • awatar borze: Jasne, że wynagradza :) W ogóle myślałam w pierwszej chwili, że ta filiżaneczka jest z jakichś płatków kwiatów.. cudny na kolor.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Minął bity tydzień, a obiecanej sesji arrivalowej jak nie było, tak nie było. Musicie mi wybaczyć -- ostatnio więcej przebywam poza domem niż w nim. Najzwyczajniej w świecie nie miałam na to czasu!
Ale co się odwlecze, to nie uciecze.. Co prawda, trochę biednie mi to wyszło, bo mój obiektyw zdycha i zrobienie nim choćby ostrego zdjęcia to wyczyn. Mimo to obiecałam sobie, że jeszcze w tym tygodniu pójdę w plener! Nawet z zepsutym, warczącym obiektywem!Te łapki są w pewien sposób urocze.. Nie wiedzieć czemu, kojarzą mi się z biednymi, zdeformowanymi dziećmi, które kołyszą się na boki z nieukochania.ri.pinger.pl/pgr191/f049bb91000f62c6501a623e/2.jpg
I ten spłaszczony, miniaturowy nosek! Cuteness level: over 9000 ^w^Nie martwcie się: włosy już jej naprawiłam, teraz ma śliczne, delikatne fale. Tylko ten lok jej rozwaliłam mniej lub bardziej chcący i pozostała z grzywką przez pół twarzy, która bynajmniej źle nie wygląda.
Jeśli chodzi o zbliżający się wielkimi krokami repaint: jej oryginalny face up jest cudny (tylko trochę żabowaty), więc po prostu go "przemaluję" na swoją modłę. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie wiem czemu, ale wczorajszy wpis za cholerę nie chciał mi się dodać. Dlatego, lekko spóźniona, wrzucam teraz.
Fash w kradzionym kapelutku
 

 
Kupiłam w Penneys (tak, wymawia się właśnie tak, jak Wam się wydaje, zboczuchy ) "kapciuszki" za 3 euro, czyli nieco ponad 12 zł. Wzięłam je nie tylko dlatego, że cena była odpowiednia jak na takie lekkie buciczki, ale też z powodu weny, jaka mnie ogarnęła, jak zobaczyłam całą ścianę wyładowaną nimi. Postanowiłam je zcustomizować, zrobić z nich butowy ooak.
Nie to, żebym w ten sposób dokonała jakiegoś specjalnego odkrycia: malowanie obuwia jest popularna od dawna. Ba! Sama kiedyś tak potraktowałam swoje białe czeszki.

Teraz tworzę projekt BUT (czyli Bardzo Unikatowy Trzewik) -- mam zamiar malować takie buty i wysyłać w świat. No ale wiadomo, zamiar zamiarem, a jak wyjdzie to nie wiadomo.
W chwili obecnej rysuję r2-d2, a na drugą nogę planuję c3-po Muszę jeszcze dokupić granatową i czarną sznurówkę, a także srebrny i złoty marker.
Kontur: +wypełnienia:
Jako że mój aparat nieco odżył po tym jak pogmerałam mu w obiektywie, zapowiadam arrivalową sesję Lagoony
  • awatar KittyKathy: A sukienka gdzie? :D // Sama bym się na takie buciki skusiła, chociaż ze mnie to panna "od szpileczek" ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przygotujcie się na sierpniowy spam zdjęciowy, bo biorę udział w akcji zorganizowanej przez: http:lalkami.blogspot.com Jeśli chcecie, też możecie wziąć udział -- zasady są opisane na blogu maveriki.
Mam już nawet kilka pomysłów, więc szykujcie się, szykujcie Poza tym to świetna okazja do zaprezentowania mojej nowej Lagoony, która akurat na sierpień powinna być gotowa.
 

 
Wydawało mi się, że podczas szukania pracy zeszłyśmy Cork wzdłuż i wszerz. Mapkę centrum miałyśmy w małym palcu, a listę sklepów mogłybyśmy pięknie wyrecytować. Jednak parę dni temu zupełnie przez przypadek wpadłyśmy na wielgachny sklep z zabawkami. Weszłam w pierwszą lepszą alejkę, a moim oczom ukazały się niekończące się półki lalek.
Moxie Girlz: całkiem ładne Bratze: świetne, ale jak na moją kieszeń za drogie zestawy Harumiki: znalazła się nawet Merida z Disney Store: ri.pinger.pl/pgr446/90e6c22f001c58105006dd9b/P160712_17.18_%5B01%5D.jpg
I cały regał, absolutnie caluśki, Monsterek wszelkiego rodzaju: Nefera, Rochelle, zestawy z dwoma korpusami (!), składanki, samochód, 1600 urodziny, skuterek itd. itd. Absolutnie wszystko!No i fashion sety, których (nie wiem czemu) wcześniej nie widziałam: Cen niestety nie pamiętam Wiem, że na pewno po przeliczeniu były tańsze, niż gdybym kupowała je w Polsce. Ale że do domu jedzie ze mną już Lagoona nie mogłam przygarniać nowej.

Poza obfotografowanymi przez mnie lalkami było mnóstwo Barbioszek wszelkiej maści, główek do stylizacji i całych domków. Takie małe lalkowe niebo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wiem, że długo mnie nie było, ale ostatnimi czasy sporo jeździmy po okolicznych miastach. A to wpadłyśmy do Cobh, a to dzisiaj do Middleton, a jutro najpewniej do Dublina i to na 2 dni! Wcale nie próżnowałam: dzielnie towarzyszyłam w poszukiwaniu pracy (sama straciłam jakąkolwiek nadzieję i mam już zabookowany lot w poniedziałek) i fotografowałam wszystko na mojej drodze przy okazji roztrwaniając pieniądze na prawo i lewo. Czasem się zastanawiam czy to nie zakrawa o zakupoholizm..
Tak czy siak, dokonałam najbardziej satysfakcjonującego mnie zakupu: za 15 euro (czyli 60 zł) stałam się posiadaczką Lagoony z serii Skull Shores, którą miałam na oku już od dawien dawna! Umieściłam ją nawet na mojej specjalnej liście "must have": http://aligl.pinger.pl/m/12747514/must-have
Trochę się z nią kryję, bo mieszkamy z lokatorkami, które mogłyby mieć niezły ubaw z mojego zakupu. Wyjęłam ją na chwilę z walizki, żeby cyknąć zdjęcie: Poza tym na pocieszenie, że nie udało mi się przez 2 tygodnie znaleźć pracy i teraz wracam ze spuszczoną głową do domu, kupiłam sobie sukienkę na wyprzedaży i kolczyki, ale kogo to interesuje Generalnie: przekroczyłam budżet i nie wiem, jak ja tu teraz wyżyję..

Za tydzień: witaj Polsko!
  • awatar Gość: Oooj jaka piękna Lagoona ^^ Zazdroszczę :)
  • awatar ★Anastazja★: Gratuluję zakupu Lagoony, jest prześliczna :) .
  • awatar Gość: Lagoona świetna, gratuluję. Bardzo proszę o zdjęcie sukienki i kluczyków.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W przerwie pomiędzy szukaniem pracy a udawaniem, że szukam pracy, nadrabiam sobie radośnie Supernaturala. Ale spokojnie, wciąż jestem w 2. sezonie, więc nie przedkładam losów Sama i Deana nad swoje. Znam jeszcze umiar
Ale muszę przyznać, że już szybciej wczuwam się w ich klimaty: po prostu żyję ich rzeczywistością. Dziś, na ten przykład, o mało co nie ryknęłam płaczem oglądając "Heart", czyli odcinek o wilkołakach. Ale siąkanie nosem i szklące się oczy zaliczyłam!
Nic na to nie poradzę, że ja i mój wewnętrzny dzieciak uwielbiamy takie klimaty fantasy.
  • awatar Deleteme: @KittyKathy: to akurat jest serial ;) "Foresta Gumpa" nawet lubię, ale muszę przyznać (ze skruchą w sercu!), że wyznań jeszcze nie oglądałam..
  • awatar KittyKathy: Jeśli chodzi o filmy to ja jestem jakaś opóźniona! :D Jedyne filmy, jakie konkretnie zapadły mi w pamięć (i serduszko <3 ) to "Forest Gump" i "Wyznania Gejszy" :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W miarę rozprzestrzeniania się mojego lalkowego świra, podobało mi się coraz więcej i więcej lalek. Za nic w świecie nie mogę się przekonać jednak do Blythe. Malutkie brzydulki wpakowane w LPS jeszcze trochę kusiły, ale pełnowymiarowe zawsze miały w sobie coś niepokojącego.
Na początku myślałam, że to oczy, potem: proporcje głowy, ale już wiem, o co chodziło od początku..
BLYTHE NIE MAJĄ BRWI

Nie rozumiem w ogóle czemu.. Próbowałam wygooglować jakieś z brwiami, ale nie wygląda to dobrze.
Także, wybaczcie, ale Blythe w mojej kolekcji nie zawitają :>
  • awatar Natchiko: Ja też przekonać się do nich nie moge ;) Ale podobają mi sie nitóre customy , jednak nie chciałałabym Blythe posiadac ;)
  • awatar Lalki to mój świat: mi się one nawet podobają ale za taką małą laleczkę do dość sporom dołożę sobię kilka zł i mam MH
  • awatar Nemixd: nie tylko tobie nie przypadły do gustu te panny, ja też nie umiem się do nich przekonac
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie ma wyjazdów bez robienia gigantycznych zakupów. Od człowieka zależy, co ze sobą przytarga: walizę ciuchów, torby pamiątek czy 5 kilo więcej. Mi uaktywnił się ostatnio zakupoholizm, więc niepowstrzymana trwonię pieniądze. "A to przywiozę przyjaciółce", "a o tym zawsze marzyłam", czyli zawsze od 5 minut, "a to się przyda". Ale, jako że wirus lalkowy całkowicie mną zawładnął, głównie wypatrywałam jakichś nowych laleczek do kolekcji. Tak jak pisałam wcześniej - głębokie rozczarowanie plastikowymi brzydulkami pozostawiło mnie niepocieszoną.
Jednak podczas poszukiwania pracy w centrum handlowym pod Cork wpadłyśmy do sklepu z ABSOLUTNIE WSZYSTKIM, no i tam (na szczęście) zaatakowały mnie Monsterki po 15€ i mniej więcej w tej samej cenie Fashionistki 2012. Jak na te drugie to ciut za dużo, tak jak na pierwsze to niemalże promocja!
Znalazła się też jedna sztuka Lalaloopsy:
A tak już nie lalkowo: jestem w szoku, bo chodząc po tutejszych sklepach znajduję tyyyyyyle ślicznych ciuchów w niskich cenach, a większość społeczeństwa i tak chodzi w dresach. Nie tak jak w Polsce, że to chuligani i wandale, tylko po prostu "zwykli obywatele" są na tyle wygodni, żeby po głównej ulicy paradować w bluzie i welurowych spodniach. W Warszawie by to nie przeszło bez masy komentarzy. Jeśli nie o wygodę i lenistwo, to o co chodzi? Nawet dla MNIE, biednego dzieciaczka ze Wschodu, te ubrania to tanizna z bazaru, a ich średnia krajowa przecież ok. 3-krotnie przewyższa naszą.
Za to wystarczy poczekać do wieczora i na ulicę wychodzą wylaszczone panny w szpilkach i sukienkach opinających ciało, a kończących się tuż za pośladkami. Wymalowane, wyczesane, wyperfumione. Idąc pomiędzy nimi w dżinsach i koszulce w paski czułam się, jakbym przybyła z zupełnie innej, zacofanej rzeczywistości.
Podsumowując: tak jak rano można podbudować sobie samoocenę (ani śladu makijażu na tych brzydkich, zmęczonych buźkach), tak wieczorem można nabawić się niezłych kompleksów.

A teraz bonusem:
Tak jak my w ogródku stawiamy sobie makabryczne krasnoludki, tak Irlandczycy preferują.. surykatki! I to nie byle jakie, sami zobaczcie jaki wybór:
  • awatar Shelly<3: animal planet zawładneło ich umysłami ;) (@)_(@) (emontikon wymyślony na okazję)
  • awatar KittyKathy: Chcę tam kiedyś pojechać :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
20 stopni na termometrze skutecznie odciąga od poszukiwania pracy. Żeby więc nie jęczeć i marudzić, że taka ładna pogoda, a my znowu wciskamy niezainteresowanym nasze cv, pojechałyśmy zwiedzać miasto. Doubledeckerem z prawdziwego zdarzenia. Dwie, stare baby miały większy ubaw niż dzieciaczki pod opieką rodziców. Piski, fotki, filmiki - czy ktoś śmiałby stwierdzić, że to nie jest dobry sposób na spędzanie wolnego czasu niezależnie od wieku?
Kiedy się jeździ takim wielkim busem to górzysty teren ma swoje plusy: z pewnych miejsc można było oglądać miasto jak na dłoni. Nastrzelałybyśmy fotek, gdyby nie fakt, że bardziej absorbowała nas prędkość i to, gdzie mamy wysiąść na zwiedzanie. Finalnie z planowanych 6-7 przystanków zrobiły się 2: dawne więzienie i University College Cork. Każde na swój sposób interesujące i nadające się do obfocenia.
 

 
Jesteśmy tu już od trzech dni, ale tak naprawdę nie widziałyśmy niczego konkretnego: cały ten czas spędziłyśmy na wciskaniu swoich cv w barach, sklepach z ciuchami, hotelach.. wszędzie gdzie tylko nas chcieli.
Muszę przyznać, że jest ciężko. Pomijając fakt, że słyszenie enty raz pod rząd tekstu, że "niee, nie potrzebują nikogo w tym momencie, dopiero co zatrudnili, dopiero we wrześniu, przykro im itd. itp.", to wszędzie jest pod górkę. Cork właśnie na takim terenie leży: zanim gdziekolwiek się dojdzie, można się nieźle zasapać. Na szczęście wysiłek rekompensują widoki ślicznych, starych kamieniczek.Nie byłabym sobą, gdybym nie rozglądała się za jakimiś lalkami w pobliskich sklepach, ale, szczęście w nieszczęściu, jedyne, które znalazłam, to jakieś plastikowe podróbki ze sztywnymi kończynami. Więc pozostaje mi tylko liczyć na to, że znajdę pracę, która pozwoli mi nie tylko na utrzymywanie się tutaj przez 3 miesiące, ale także na przywiezienie pieniędzy do domu. Wiecie, Aimi sama się nie opłaci

Asortyment sklepów dyskontowych oferuje takie tony słodyczy, których nie sprzedają w Polsce, że aż ma się ochotę wykupić jak najwięcej, a potem żreć miesiącami delektując się smakiem i poczuciem, że jest się jedną z nielicznych osób mogących sobie teraz pozwolić na taki czekoladowy "luksus". Przy zasobach naszych portfeli wcale nie trudno jest się powstrzymać przed takim ruchem: skończyło się na Gwiazdkach i M&M'sach w wersji Irlandzkiej Wracając znów do kwestii pracy: strasznie rozpaczam nad faktem, że w wielu restauracjach, wcale nie jakichś pierwszorzędnych, wymagają iluśtam-letniego doświadczenia. Generalnie, bardzo dobrze widziane w CV jest jakiekolwiek doświadczenie. Ale przecież, żeby je zdobyć trzeba iść do pracy.. I tu błędne koło nam się zamyka. "Nie mam pracy, bo nie mam doświadczenia. Nie mam doświadczenia, bo nie mam pracy."
Co zrobisz..
Próbujemy dalej, aczkolwiek ja już nastawiłam się tak pesymistycznie, że w głowie tworzę jedynie tragiczne scenariusze. Z o b a c z y m y.


Licznik niedawno przekroczył 1000 odwiedzin - dzięki !
  • awatar ★Anastazja★: Grunt to pozytywne myślenie ^^. Na pewno w końcu uda Ci się znaleźć pracę. Życzę Ci tego, a także miłego wypoczynku :).
  • awatar Gość: Supcio ^^
  • awatar Pasionatka*-*: Graruluje odwiedzin i zapraszam do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›